Windows 7 cd…
Jak pisałem kilka postów niżej, mam okazję pracować na finalnej, gotowej wersji Windows 7 Enterprise x86.
Kilka następnych spostrzeżeń.
1. System ściągnął sobie łatkę lokalizacyjną z językiem polskim i bez problemu się spolszczył. Instalowałem go jako wersję angielską. Oczywiście nic nie przebiegło “samo”. Poprawka pojawiła się jako opcjonalna. Jedno kliknięcie i system prawidłowo ją zainstalował i poprosił o przelogowanie (nie restart!). Po przelogowaniu wszystko działa po polsku.
2. Funkcja SNAP to takie małe coś na co czekałem od lat. Super sprawa. TUTAJ filmik jak działa ta funkcja.
3. Pasek zadań nie ujawnia za wiele informacji osobom które patrzą przez Ci przez ramię. Możesz mieć w tle otwarte kilka przeglądarek i nikt nie wie jaką stronę masz otwartą. Ukłon w stronę poufności.
4. Szybkość działania. Bez kitu – Windows 7 działa szybciej niż Vista. Nie są to wartości które możemy zmierzyć syntetycznymi benchmarkami bo wzrost wydajności polega w głównej mierze na wyeliminowaniu lagów podczas przełączania się pomiędzy aplikacjami. W Windows Vista problem ten bardzo mnie drażnił. System sporo doczytywał i jakoś tak topornie mu szło przełączanie się pomiędzy kolejnymi aplikacjami. Mam niestety taką cechę że używam bardzo wielu narzędzi na raz. Konfig kompa pozwala na to bo 4GB pamięci to już jest przestrzeń którą można porządzić. A biorąc pod uwagę możliwość zaadresowania w wersji x86 tylko 3GB na tym sprzęcie (reszta przestrzeni adresowej zarezerwowana dla urządzeń) odczuwalny wzrost płynności pracy to sprawa której nie można przemilczeć.
Celowo nie robię tu testów ile zarezerwowała Vista w porównaniu do 7. Nie ma to sensu w przypadku gdy oba rozwiązania są zupełnie inne i to co możemy zobaczyć w Task Menager to wartości, które nic nie mówią. Są tylko liczbami które pozwalają nam np wykryć wyciek pamięci ale i to jest sprawą dyskusyjną. Wszystko i tak dzieje się przecież automatycznie. To że system TM pokazuje że zarezerowane jest 2,5 z 3 GB to nic nie znaczy jeśli system pracuje płynnie i stabilnie.
Jeśli coś jeszcze przyjdzie mi do głowy to napiszę bo pewnie sporo osób zastanawia się nad migracją na 7. Imo z Visty się to średnio opłaci ale z XP – no cóż… kto lubi w dzisiejszych czasach jeździć zardzewiałym “Maluchem”??
Windows 7
Na moim służbowym laptopie od piątku gości Windows 7 Enterprise x86 w wersji angielskiej. Miło jest pracować w firmie, która jest partnerem MS.
Sam system zrobił na mnie dobre wrażenie, i choć widziałem już wcześniej wersję RC to jednak testowałem sobie ją jedynie na wirtualnej maszynce. Co innego jest postawić sobie wszystko na fizycznym komputerze i choć mój notebook nie należy może do najszybszych to spokojnie sobie radzi z zapotrzebowaniem na moc tego produktu.
Wsadzę teraz kij w mrowisko. Używałem wcześniej Windows Vista Enterprise x64 i muszę powiedzieć że jeśli ktoś uważa że ten system jest zły to jedyne co mi pozostało to zacytować swoją ukochaną, nieżyjącą już babcie Marysie – “kiepską tanecznice to i majtki w kroku uwierały”. System ten po prostu był za dużym skokiem technologicznym w stosunku do XP i był przez to po prostu szokujący. Opinie na jego temat w społeczeństwie wyrobyły mu masy dzieciaków które na gównianym sprzęcie próbowały postawić nowoczesny system a później uruchomić na tym grę która napisana została na XP. Działać to poprawnie nie mogło – stąd opinia że Vista była be. W świecie specjalistów IT Vista jest systemem niezłym i dającym naprawdę ogromny komfort pracy. Wystarczy wcześniej zrozumieć, że instalując nowy OS trzeba zrezygnować z pewnych przyzwyczajeń, upgradować sprzęt oraz pozostały software który ma na tym działać, bo jak wiadomo, w momencie pojawienia się Visty niewiele było software’u napisanego pod ten system. Teraz sytuacja ma się zupełnie inaczej – co więcej mamy już dwa SP do Visty które co nieco poprawiły. Tyle na temat Visty.
Windows 7 – o nim miałem napisać. Najbardziej zaskakujący jest interface. Niby taki podobny do tego z Visty (nie mówmy jednak o wyglądzie bo nie o to tu chodzi) jednak jego funkcjonalność daje czadu. Pasek taskbar jest W KOŃCU taki jaki powinien być. Niczego mu nie brakuje. Można podglądać miniatury otwartych aplikacji w sposób ergonomiczny i przejrzysty. Menu Start jest troszkę poprawione oferuje kilka fajnych fiuczerów jak choćby pozycja ‘Getting started’ która pod ręka ma kilka przydatnych skrótów – dzięki czemu świeżo po instalacji nie musiałem gmerać po Control Panel’u, który znów się zmienił. Zresztą, zmieniło się wiele miejscówek ale mimo wszystko jakoś bez problemu się w nim odnajduje. Pewnie użytkownicy, którzy przesiądą się z XP będą marudzić jak w przypadku Visty, bo wszystko jest inaczej.Malkontentów nie brakuje.
Potestuje i napiszę coś więcej.