Kolejny krok milowy….
Tak, dziś zamykamy kolejny etap na ścieżce do własnego domu na wsi. Coraz bliżej do celu.
Kalina rośnie w oczach. Pyzunia się zrobiła śliczna i lada chwila będzie trzeba robić wesele. Dziś mój kolega po fachu fajnie skomentował rozwój swojego syna: “dziś łapie się barierki łóżeczka i wstaje na nogi, jutro pójdzie do przedszkola, pojutrze do szkoły, studia a niebawem przyjdzie do domu nawalony i jeszcze mi wp$%^%li”…
Tak, czas leci, ucieka między palcami jak krople ulewnego deszczu. Dopiero była wiosna a dziś zbieram kasztany idąc do pracy…
Taka wspominka jesienn0 Wojtkowa….
“Z gitara i piórem
kwietniowym wieczorem
jedziemy Wojtku
razem do Włodawy
Stary bieszczadnik
Majster Bieda
wciąż wierny górom
jak zwykle jest z nami
I mówisz – wszystko się uda
o to nie ma żadnej obawy
przecież jedziemy dziś
na dwa dni do Włodawy
W przedziale po oczach
mdli mleczna żarowka
mała
gwiazda betlejemska
I pociąg lubelski
noc długą przecina
buntując się
na ostrych zakrętach
I mówisz – wszystko będzie dobrze
opowiemy im nasze sprawy
przecież po to jedziemy
na dwa dni do Włodawy
Z plecka chleb wyjęty
garść soli
kawałek sprytem zdobytej
kiełbasy
Chcemy noc przeskoczyć
ciemną i niepewną
z biletem kupionym
w nieznane
Lecz mówisz – znów musi się udać
choć tyle podróży za nami
przecież jedziemy dziś
na dwa dni do Włodawy
Dzisiaj się buntuje
Czesiek król nad króle
piekarz rodem z Buska
wchodzi w układ
Stawia pasjans z bułek
i gorzej się czuje
a w drewnie cierpliwym
został ślad
A Ty naprzekór wszystkim mówisz
że się uda – nie ma obawy
przecież jedziemy dziś
na dwa dni do Włodawy
I są pytania
i są wciąż rozmowy
ważne
choć tylko przedziałowe
I jak z każdej
wspólnej nam posiady
wygląda w przyszłość
zatroskany człowiek
Wyciągasz wiersz ciepły jeszcze
wczoraj bodajże napisany
i czytasz glośno go w przedziale
w naszej podróży do Włodawy”
SDM…