Czas…
Matko, jak dawno mnie tu nie było…
Dużo się dzieje w moim życiu. Dziecko, dom, praca, fotografia.. no właśnie. Znajduje jeszcze czas na fotografie…
Jakiś czas temu zrobiłem z Joanną sesje ślubną dla naszych przyjaciół. Podeszliśmy do tematu z dużą obawą. Nie mamy niewiadomo jakiego sprzętu (u mnie w torbie znajdują się nawet dwa ruskie szkła), i nie mamy w tym temacie doświadczenia. Postanowiliśmy jednak spróbować i przelać nasze słabości w kreatywne spojrzenie na temat. Czy się to udało? Napewno dużo się nauczyłem. Oczywiście po obejrzeniu rawów na dużym ekranie chcieliśmy popełnić zbiorowe harakiri jednak gdy emocje opadły zabraliśmy się za ich obróbkę. Klient jest zadowolony i małżonka również (przynajmniej tak mówią). Trzy zdjecia (niekoniecznie najlepsze) prezentuje poniżej …
![]()
![]()
![]()