I po urlopie…
Niestety fotograficznych ambicji nie udało się zaspokoić. Wstawałem codziennie między 5 a 6 rano, wskakiwałem cichutko na łódkę i…. spinningowałem. Zdjęć jest tylko kilkanaście. Tym razem uratowałem się przed 8 gigabajtami kotletów z których dwa są ok. Będę wrzucał je sukcesywnie. Oto pierwsze…
![]()