PS i Gimp… sybiektywne odczucia.

Czy warto dać 3,5 tysiąca za PS’a? Oczywiście że warto, bo z pewnością jest to narzędzie, które ciężko jest zastąpić. Jeśli już mamy go czymś zastępować to z pewnością tylko programem Gimp. Używam Gimpa 2.6.7 i czasem  PS’a w wersji Trial. Spróbuje w kilku zdaniach porównać Goliata i Dawida, choc tak naprawdę nie jest to klasyczne porównanie.Chodzi raczej o to aby powiedzieć jasno co czeka fotografa amatora który nawraca się z trialowego lub dosłownie pirackiego PS’a na coś legalnego czyli Gimp’a.

Różnica między nimi polega głównie na tym że na rozwój PS’a idą ogromne pieniądze. Na rozwój Gimpa idą jedynie dobre chęci społeczności rozwijającej Gimpa – ich pasja i zaangażowanie. PS’a zna każdy grafik, w sieci można znaleźć tysiące tutoriali i na moim poziomie wiedzy mam świadomość że profesionalista może zrobić praktycznie wszystko za pomocą tego narzędzia. Dla mnie PS jest jak przedłużenie ręki. Nie ma efektu który mogę wymyślić a nie mogę zrealizować go w PS’ie.

Co mnie interesuje najbardziej w obu programach?? Po pierwsze wywoływanie plików RAW. Gimp nie wywołuje rawów. Przynajmniej nie wywołuje tych z mojego aparatu (Konica Minolta 5D). Do tego celu używam programu RawTherapee. To narzędzie jest naprawdę niezłe i dobrze integruje się z Gimp’em. PS też świetnie wywołuje RAW’y, ale oprócz optymalizacji i wydajności nie ma nic lepszego od Raw Therapee. Tak więc na razie jest 1:1.

Następna sprawa to warstwy. Tu fachowcy mogli by wymieniać różnicę co do obu aplikacji. Dla mnie najważniejsze jest obsługa szybkiej maski, przenikanie, i różne typy kalkulacji między warstwami. Oba programy obsługują te funkcje. Do PS zastrzeżeń nie mam żadnych. Do Gimp’a no cóż… trudno się przyzwyczaić.

Następna sprawa – wydajność. Niestety silnik PS’a jest o wiele dalej posunięty od Gimpa. Gimp działa w oparciu o GTK i niestety nie można powiedzieć o tym programie że jest dobrze zoptymalizowany. Wystarczy porównać nakładanie dwóch podobnych filtrów. Surface blur z PS’a (CS3) i rozmycie selektywne Gaussa. Oba filtry dają podobny efekt, a jednak w PS’ie obliczenia idą na obu jajkach CPU. W Gimp’ie filtr liczy tylko jeden rdzeń i to na dodatek dość powoli. To mocno irytujące czekanie przy 6 Mpix pliku musi drażnić jeszcze bardziej przy 12 czy 14 Mpix, a takie przecież matryce są już standardem w lustrzankach cyfrowych. Ciekawostką jest także to iż w PS CS4 dodano obsługę OpenGL który wykorzystywany jest do obliczeń potrzebnych do powiększenia czy też przesunięć bitmapy po ekranie, jak też do nakładania niektórych filtrów. Niestety włączenie tej funkcji wymaga potężnej karty graficznej. 1:0 dla PS’a. Sama praca w Gimpie jest niestety mniej ergonomiczna na mniejszych matrycach. Ikony są duże i na dodatek program dzieli się na kilka niezależnych okien. Dla mnie jest to bardzo irytujące bo na przestrzeń roboczą pozostaje naprawdę niewiele miejsca.

Najważniejszą cechą i zaletą Gimpa jest licencja GNU – OpenSource. Wiadomo co to znaczy. Kto nie wie ten powinien zajrzeć do Wikipedii, która też działa na podobnych zasadach licencjonowania tak samo jak WordPress – silnik tego bloga. W każdym razie Gimp jest za darmo. Czy jesteście w stanie wydać 3,5 tysiąca zł na PS’a?