Brain damage – part one.
Poniedziałek, ranek. Aneta przekręca się z boku na bok. Pada pytanie – nie idziesz do pracy? W głowie mimo snu zapala się kontrolka koloru czerwonego. Rozklejam powieki i usiłuje wyostrzyć wzrok na wskazówkach zegarka. Matko i córko – za 20 minut siódma. Zrywam się. Biegiem przygotowuje się do wyjścia. Wychodząc z domu spoglądam na zegarek raz jeszcze – 10 minut po siódmej. Spoko… nie jest najgorzej choć mimo pośpiechu wyjście zajęło mi pół godziny.
Wychodzę z bloku. Słońce wstaje – piękny pomarańczowy poranek. ZARAZ, ZARAZ!! Jak to słońce wstaje?? Spoglądam jeszcze raz na zegarek…
jest 10 po piątej…