Znieść do wyrka wszystkie zabawki, uwalić się odwrotnie i przykryć się poduszką. Nogi oczywiście w zwisie wiotkim… ![]()
Zdjęcie z przed chwili….
![]()
” (…)
Prosiaczek siedział na ziemi podedrzwiami swego domu i dmuchał w puszysty mlecz, z którego wróżył sobie, czy to się stanie w tym roku, czy w przyszłym, czy kiedyś, czy nigdy. Dowiedział się właśnie, że nigdy, i starał się przypomnieć sobie, co miało “to” oznaczać, i miał nadzieję, że to nie było nic przyjemnego, gdy nadszedł Puchatek.
– Prosiaczku – powiedział z ożywieniem – idziemy na Przyprawę, wszyscy, ile nas jest, z rozmaitymi rzeczami do jedzenia. Żeby coś odkryć.
– A co odkryć? – zaniepokoił się Prosiaczek.
– Ach, cokolwiek.”
A.A.Milne
i poszli…
Czyszczenia dysku ciąg dalszy. Odnajduje przy tym zapomniane kadry…
Do tej pory nie wywalałem zdjęć. Wszystko przechowywałem w raw tak jak zeszło z karty. Jednak gdy wielkość folderu przekroczyła 500GB zacząłem się zastanawiać czy to ma jakiś sens. Teraz wieczorami wywalam gnój (tam gdzie nie ma ludzi – jakieś z dupy widoczki itp) a to co chce zostawić konwertuje na JPG 90%. Oszczędność miejsca spora. Nie będę musiał inwestować w kolejne hdd.
Jako amator fotografii zawsze borykałem się z problemem przechowywania plików graficznych w bezpieczny sposób. Wiadomo, że w dzisiejszych czasach nośniki optyczne nagrywane w domu to żadna gwarancja. Nigdy też nie zarabiałem na tym na tyle, aby bawić się w jakieś dedykowane kilkudyskowe rozwiązania typu NAS. Oczywiście gdyby dziś ktoś dał mi 1500 zł na jakiś mały domowy NAS z dwoma dyskami w raid 1 to bym nie pogardził, bo mimo że amatorszczyzna, to jednak są to dla mnie dość ważne dane.
Oczywiście można obyć się bez rozwiązań macierzowych. Wystarczy ręcznie powielić dane na kilku fizycznych dyskach, ale to żadna wygoda. Zwłaszcza, że czasami pracujemy na nich na żywo i z czasem w tych naszych magazynach robi się ogromny pierdolnik. Sposób na zarządzanie każdy ma swój i tego nie będę poruszał. Poruszę natomiast kwestie bezpieczeństwa danych.
Przesiadłem się ostatnio na najnowsze dziecko mikromiękkich – Windows 8. Są różne opinie na temat tego systemu w sieci ale, nie będę tego komentował bo jak wiadomo always „haters gonna hate” lub jak mawiała moja babcia – byle jaką tanecznicę to majtki w dupsko zawsze będą uwierać – tak więc nie warto. Ja tymczasem w domu mam Windows 8, w pracy Windows Server 2012, w telefonie Windows Phone 7.8 i dobrze mi z tym. Ułatwia mi to życie. Wystarczy to wszystko z głową połączyć i życie staje się prostsze. Zaznaczam że nie jestem fanboyem mikromiękkich – pracuje również na Linuksach (Debian, Opensuse, CentOS) i BSD (freebsd) i również cenie te systemy – do wszystkiego coś innego. Niestety w naszym kraju najwięcej do powiedzenia na dany temat mają ci nie akurat pojęcia nie mają…
We wspomnianym W8 znalazłem ostatnio fantastyczne rozwiązanie, które rozwiązuje masę problemów związanych z przechowywaniem danych. Są to tak zwane pule magazynowania. Pozwala nam to wykorzystać 2 dyski fizyczne lub więcej to utworzenia jednego bezpiecznego magazynu danych bez tworzenia sprzętowej lub softwarowej macierzy. Cała funkcjonalność jest na tyle elastyczna że nie ma znaczenia (prawie) jakiej wielkości dyski łączymy w magazyn, jakiego producenta i na jakim interface’ie działają. Poniżej pokażę jak to działa:
Continue reading “Bezpieczny magazyn na dane w Windows 8.” »